piątek, 27 grudnia 2013

Było dobrze, ale się zje**ło. Tradycja. :)

Heei..
No i jak tam Wy po świętach? Przytyliście? haha...  No u mnie święta przeszły nawet dobrze. Ale nie czekałam świąt aż tak BARDZO. Najbardziej to czekałam jutra, wszystko było już zaplanowane i co? I nic nie wyszło jak zawsze, spk. Może kiedyś już się przyzwyczaję.
Każdy chyba pomyślał co było zaplanowane, nie?:)
No więc musiał do mnie przyjechać Rokas. Mama się nie zgodziła.. Ok.. Musieliśmy wtedy spotkać się w ,,Akropolisie" razem ze stryjecznym bratem. Ale on zachorował i  w dodatku musiał jego ojciec później nas przywieźć do domu, ale nie, bo on nie pojedzie. :)
No i co? Rokas szybko wyjeżdża, a my się nie spotkaliśmy, spoko.. Całkiem fajnie. :)
Dlaczego mi tak na nim zależy? Tak poznaliśmy się przez internet i jest najważniejszy w moim życiu...
Dlatego, że to TYLKO ON mnie uspokajał jak rodzice się kłócili, jak mi było źle. TYLKO dla NIEGO mogę napisać o 3 w nocy proszę odpisz, bo mi źle i on wstanie i odpisze i nie będzie spać dopóki nie będzie pewny, że jest mi lepiej...
No i tak to jest.. Fajnie, nie? :)
A co tam u Was? 

2 komentarze: